Przejście wąwozu Imbros było dla nas rozgrzewką przed dłuższymi górskimi wędrówkami na Krecie. Podobał nam się ten szlak i ciekawi jesteśmy widoków z innych kreteńskich wąwozów. Na dzisiaj planujemy całodniowy trekking, zamierzamy przejść wąwóz Aradena, dojść do plaży Marmara, a następnie szlakiem E4 wzdłuż wybrzeża wrócić do Chora Sfakion.

Budzimy się na pięknej plaży Glika Nera. Szybko składamy namiot i ruszamy ścieżką po skałach na wschód. Szlak E4 w tym miejscu jest bardzo spektakularny. W najładniejszym miejscu idziemy wąską galerią wykutą w pionowej skale kilkadziesiąt metrów nad wodą. Dopiero teraz widzimy wyraźnie, że wczoraj, po ciemku szliśmy po samej krawędzi urwiska. Magda stwierdza, że gdyby wcześniej wiedziała, jak ten szlak wygląda, to by nim w nocy nie szła. Ale miało to być tylko szybkie zejście na plażę… Rankiem dojście do szosy zajmuje nam 25 minut.

Chora Sfakion

Wynajętym autem dojeżdżamy do Chora Sfakion. Jesteśmy na miejscu za wcześnie, ponieważ wczorajszego wieczoru dopytując o godziny odjazdu autobusu do Aradeny dostaliśmy sprzeczne informacje: odjazd autobusu o 7 lub o 9 rano. Na placu, z którego odjeżdżają autobusy nie ma żadnego rozkładu jazdy. Jesteśmy na przystanku o 7, okazuje się że jest autobus, ale nie do Aradeny. Mamy więc dwie godziny na spacer po sennym jeszcze miasteczku.

Powoli otwierają się piekarnie i różne sklepiki. Kupujemy twardy ser Graviera (bardzo dobry) i pieczywo w małej piekarni. Okazuje się, że wypieki są pyszne. Potem jeszcze w kilku miejscach na Krecie będziemy się zajadać ciepłymi „bułeczkami” z różnym nadzieniem: z serem, szpinakiem, rodzynkami, kremem waniliowym i wszystkie będą przepyszne. Zazwyczaj w takiej piekarni stoją 1-2 stoliki, więc można zjeść śniadanie na miejscu.

O godzinie dziewiątej jesteśmy już gotowi, by wsiąść w busa do wioski Aradena. Bilety kupujemy u kierowcy autobusu jadącego do Chanii, ale musimy poczekać do 9:10 na przyjazd naszego busa. Oprócz nas tylko jedna para turystów wsiada do środka. Nie jest to, jak widać, najbardziej popularny sposób dotarcia do Aradeny. Droga jest bardzo kręta, oglądane z góry serpentyny szosy wyglądają niezwykle malowniczo. Wjeżdżamy na wysokość 580 m n.p.m.

Słynny most we wsi Aradena

Bus ma swój przystanek po drugiej stronie wąwozu, pokonujemy most przy złowrogim dudnieniu kół po luźnych belkach mostu. Łoskot jaki powodują przejeżdżające pojazdy kojarzy mi się z kamienną lawiną. Chwila niepewności i już jesteśmy po drugiej stronie. Możemy teraz spokojnie podziwiać widoki z okolic mostu. Widzimy zygzaki starej kamiennej drogi, którą niegdyś trzeba było pokonać, by dotrzeć z wsi Anopoli do Aradeny. Długi na 84 metry most łączy oba brzegi wąwozu od niedawna, postawiono go w 1986 roku. Kiedy przyglądamy się z bliska drewnianym belkom mostu, to absolutnie nie budzą one zaufania. Zamocowane są dość luźno i mają wyraźne ślady zużycia. Zapewne jednak „szukamy dziury w całym”, bo kierowcy ogromnych autobusów bez wahania przejeżdżają na drugą stronę. Na śmiałków w weekendy czeka tutaj nie lada atrakcja. Z mostu zawieszonego 138 metrów ponad dnem wąwozu Aradena można wykonać skok na bungee. Na nas widoki z góry robią wystarczające wrażenie, nie zamierzamy rzucać się w przepaść.

Wąwóz Aradena

Kierujemy się ku kościołowi Agios Nikolaos, po drodze mijając ruiny opuszczonej od sześćdziesięciu lat wioski. Ludzi tu zbyt wielu nie widać, za to kóz na każdym kroku jest sporo. Czerwono-zielone oznaczenia szlaku doprowadzają nas do starego kamiennego traktu, którym schodzimy na dno wąwozu.

Most wydaje się stąd bardzo cienki i odległy. Uwagę zwracają leżące pod nim belki, nietrudno się domyślić, jak znalazły się na dole… Skały budujące ściany wąwozu Aradena są w dwóch kolorach: szarym i ceglasto-pomarańczowym, jednak ma się wrażenie, że w wąwozie dominuje zieleń. Na całej wysokości ścian próbują przeżyć różne gatunki roślin. Gdzieniegdzie na pionowej skale rosną pokaźne drzewa. Dno wąwozu pokryte jest różnej wielkości kamieniami.

W połowie wąwozu szlak się rozdwaja. Można iść stromo w dół, po drodze wspinając się po drabinach i używając pozostawionych tam lin. Drabiny, mimo że są już stare i nieco chwiejne pozwalają bezpiecznie pokonać najbardziej pionowe fragmenty szlaku. Można też ominąć ten ciekawszy fragment idąc lekko w górę, schodkami przy ścianie wąwozu.

Za odcinkiem z drabinami idziemy dłuższy czas szerokim i płaskim dnem wąwozu. Możemy przyjrzeć się  tutejszej faunie: ponad naszymi głowami raz po raz widzimy przelatujące sępy, pod naszymi nogami raz po raz zauważamy resztki kozich szkieletów… 

Dalej charakter wąwozu zmienia się. Idziemy stromo w dół po wielkich głazach wciśniętych między wysokie ściany wąwozu. Nie jest to trudna wspinaczka, raczej urozmaicenie trekkingu. Im bliżej morza jesteśmy, tym bardziej zielony staje się wąwóz Aradena. Jego początkowe suche i kamienne podłoże zmieniło się w labirynt między ukwieconymi krzewami oleandrów (Nerium oleander L.).

Plaża Marmara

Po prawie trzech godzinach od wejścia na szlak docieramy do plaży Marmara. Nad wodą jesteśmy niemal sami, za to w restauracji ponad plażą widzimy licznych turystów siedzących przy stolikach. Najszybciej można się tu dostać korzystając z regularnych kursów łodzią. Odpoczywamy chwilkę na kamienistej plaży, po czym schładzamy się w morzu. Od strony wody widać, że skały przy plaży tworzą ciekawie ukształtowane i zabarwione jaskinie.

Relaks nad wodą kończymy o 14:30, zakładamy plecaki i ruszamy żółto-czarnym szlakiem E4 w kierunku Loutro. Idziemy kamienistą ścieżką, a później skalnym klifem nad morzem. Wokół nas kręcą się liczne kozy. Te młodsze szybko uciekają, te starsze dostojnie pozują. Najwyraźniej to one tu panują, ludzi widzimy dużo rzadziej. Skały są tu malownicze, mają liczne jaskinie, a w niektórych miejscach rzucają się w oczy czarno-białe pasy kolejno osadzanych warstw. Przed Likos ścieżka prowadzi krawędzią klifu tuż nad wodą. Zejście ze skał wymaga użycia rąk.

W wiosce Likos szlak E4 prowadzi nas na północ, z dala od morza, by skierować nas do tureckiej twierdzy postawionej w 1868 r. w najwyższym punkcie cypla Mouri. Z wysiłkiem wspinamy się pod górę i docieramy do Turkiko Kastro. Po powstaniu Kreteńczyków przeciwko Turkom (po 200-letnim zniewoleniu) sułtan rozkazał zbudować sieć twierdz, które pozwalały dokładnie kontrolować wyspę. Obecnie z fortu zostały ruiny, ale dają obraz militarnej dominacji Turków na Krecie.

Kiedy zaczynamy schodzić w kierunku Loutro ukazuje nam się piękny widok: gęsta zabudowa białych domów z niebieskimi drzwiami i okiennicami nad turkusową tonią zatoki. Na chwilę zapominamy o zmęczeniu.

W starożytności w tym miejscu rozwijało się miasto portowe, później zatokę tę upodobali sobie piraci, których z kolei przepędzili Wenecjanie, pokonani ostatecznie przez Turków. Można tu szukać śladów dawnych cywilizacji. Mając jeszcze sporo do przejścia decydujemy się bez zbędnej zwłoki iść dalej. Wchodzimy na wzniesienie ponad miastem, by stamtąd niemal płaskim fragmentem szlaku dotrzeć do plaży Glika Nera (Sweet Water Beach). Dokuczliwy upał powoduje, że idziemy wolno, często przystając. Odcinek od plaży Marmara do Glika Nera zajmuje nam prawie trzy godziny.

Plaża Glika Nera

Nazwa plaży odsłania nam jej tajemnicę. Jeśli zaczniemy z tej kamienistej plaży wyciągać jeden po drugim kamienie, to w powstałym zagłębieniu zbierze nam się słodka, pitna woda. Na plaży można wynająć leżaki, są też prysznice. Na pomoście, nad wodą stoi tawerna, można więc się najeść, odpocząć, a nawet odpłynąć stąd łodzią do Chora Sfakion czy Loutro.

Dochodząc tutaj wróciliśmy do miejsca startu dzisiejszej wycieczki. Dopiero teraz, w pełnym słońcu możemy docenić uroki plaży, skał ponad nią i szlaku E4 , którym już dwa razy w półmroku szliśmy. Jeszcze ładniejsze wydają nam się kręta trasa po kamiennym wybrzeżu i wąski, wykuty w skale gzyms, po którym idziemy wiele metrów ponad morzem. Właściwie dobrze, że otoczenia tej drogi nie widzieliśmy zbyt wyraźnie idąc w sandałach po zmroku. Można by się niepotrzebnie zestresować.

Po półgodzinnym marszu od plaży docieramy do szosy. Tyle samo czasu potrzebujemy, by szosą dojść do Chora Sfakion. Przy kreteńskich drogach często stoją małe kapliczki. Ponoć stawia się je dla pamięci o ludziach, którzy stracili na szosie życie. Czasami przy szosie widzimy auta, które dalej już nie mogły zajechać. Po ich wyglądzie wnioskować można, że stoją tak latami.

Z Chora Sfakion jedziemy autem na półwysep Akrotiri, czyli opuszczamy wybrzeże Morza Libijskiego kierując się nad Morze Kreteńskie. Dystans w linii prostej to niecałe 40 km, po krętych, górskich drogach jedziemy 85 km. Po dwóch godzinach jazdy jesteśmy u celu – na parkingu ponad plażą Seitan Limania. Ponownie nie zdążyliśmy przyjechać  przed zmrokiem, na plażę schodzimy z latarkami, po skalistej, stromej, lecz niezbyt długiej ścieżce. Nad morzem jesteśmy sami (nie licząc wszędobylskich kóz). Nawet w nocy, przy blasku księżyca przyjemnie jest popatrzeć na charakterystyczny zygzakowaty kształt otoczonej skałami zatoki

Kolejnego dnia planujemy zobaczyć najciekawsze atrakcje półwyspu Akrotiri: okolice plaży Seitan Limania, klasztory Agia Triada i Moni Katholiko.

Warto wiedzieć:

  • odjazd busa z Chora Sfakion do wsi Aradena: 9:00
  • koszt busa: 2,8 euro
  • rozkład jazdy autobusów z Chora Sfakion można sprawdzić TUTAJ:
  • szacunkowe czasy przejść (z odpoczynkami i przerwami na zdjęcia):
Aradena – Marmara: 2,5-3 h
Marmara – Loutro: 1-1,5 h
Loutro-Glika Nera: 1 h
Glika Nera – Chora Sfakion: 1 h
  • o 17.00 odpływa łódź z plaży Marmara do Loutro, szczegóły TUTAJ
  • o 17:10 odpływa łódź z Loutro do Glika Nera i dalej do Chora Sfakion, rozkład jest TUTAJ
  • o 18:10 odpływa prom z Loutro Chora Sfakion, rozkład jest TUTAJ
Alternatywne możliwości zobaczenia wąwozu Aradena:
Większość turystów przyjeżdża zobaczyć słynny most zawieszony nad wąwozem korzystając z autokarowej wycieczki. Niektórzy docierają tu wynajętym autem. Zazwyczaj po rozejrzeniu się po okolicy wracają tą samą drogą.
Innym sposobem przejścia wąwozu jest dopłynięcie do plaży Marmara (lub Loutro) i podejście w górę, aż do mostu, skąd trzeba będzie zadzwonić po taksówkę.
Można też zrezygnować z przejścia całego wąwozu i zostawiając auto w Livaniana dotrzeć do dna wąwozu jednym szlakiem, a po przejściu fragmentu wąwozu wrócić drugim szlakiem do wsi.

Podobne wpisy:

 
 

4 thoughts on “Kreta: wąwóz Aradena

  1. Witam,
    Zacznę od tego, że od dłuższego czasu czytam co tylko możliwe odnośnie wąwozów na Krecie i ogólnie regionu Sfakii, który jest moją ulubioną częścią tej wyspy. Dzisiaj, przypadkowo, trafiłam na wasz blog i powiem tylko jedno: M-I-S-T-R-Z-O-S-T-W-O!!!!!! Tak pięknie opisanej, krok po kroku, miejsce po miejscu i udokumentowanej trasy jeszcze w necie nie znalazłam. Ani w naszym ojczystym języku, ani po angielsku, ani po niderlandzku. Macie ode mnie 11 punktów na 10 możliwych. Czym robione zdjęcia? A właściwie, czy robione przez amatora, czy fotografa??? Sprawiły, że już bym tam chciała być.
    Ja w tym roku, w czerwcu udaję się do Aradeny. Chcę zrobić dokładnie tą samą trasę. Chciałabym jeszcze popływać kajakiem po morzu, ale poza zorganizowanymi wycieczkami, nie znalazłam żadnej oferty wynajmu kajaków w Chora Sfakion (może zauważyliście taki punkt wynajmu gdzieś na plaży?). W Loutro owszem, ale nie wiem, czy starczy mi czasu, by tam specjalnie popłynąć na kajaki. W planie mam również skok na Bungee Liquid, tylko, że dość późno zaczynają, bo dopiero o 11.00, co daje poślizg całej mojej wyprawie.
    Odnośnie Aradeny, to mam kilka pytań. Czy osoba, która ma na bakier z orientacją, hahaha, nie zagubi się w wąwozie? W zeszłym roku przeszłam wąwozem Samaria i poszło gładko. Tylko w jednym miejscu miałam wątpliwości, którą ścieżkę wybrać. W Aradenie, chciałabym oczywiście wybrać trasę z drabinami, czy łatwo będzie mi ogarnąć temat i nie wylądować po środku niczego???? Liczę, że pójdzie gładko. Idę sama. Liczę spotkać mnóstwo kóz, które są moimi ulubionymi zwierzakami. Liczę też na wiele zapierających dech w piersiach widoków. Liczę na łzy zachwytu pięknem natury, tak jak to miało miejsce w wąwozie Samaria.
    Przepraszam, rozpisałam się, mój odwieczny problem :). Dziękuję, że podzieliliście się swoimi wrażeniami z całej trasy. Jestem pod wrażeniem.
    Pozdrawiam,
    s.

    • Witaj. Cieszę się, że do nas zajrzałaś. Dziękujemy za wszystkie dobre słowa. Bardzo nam jest miło.
      Pytasz o aparat? Na Kretę poleciał z nami Nikon 7200. Użytkowany amatorsko 🙂
      Niestety nie przypominam sobie miejsca, gdzie można wynająć kajaki.
      Orientacyjnie nie ma w wąwozie większych problemów. Zaraz za mostem jest parking przy którym stoi tablica z planem trasy i bramka prowadząca na szlak. Do mapy na stronie dołączyłem informacje o kluczowym rozgałęzieniu w wąwozie. O ile dobrze pamiętam zielony szlak prowadził w lewo na drabiny, a czerwony w prawo na schody. Ogólnie w wąwozie nie ma jak się zgubić – idziesz tylko w dół… Boczne wyjścia z wąwozu są opisane strzałką i nazwą wsi do której prowadzą. Najtrudniej orientacyjnie jest w Loutro 🙂 Przebrnięcie przez labirynt hotelików i restauracji zajął nam dłuższą chwilę… Jeśli mogę coś zasugerować to zadbaj o nakrycie głowy z szerokim rondem i dużą ilość wody na szlaku. W czerwcu spacer trasą E4 wzdłuż morza da Ci wrażenie wędrowania po rozgrzanej patelni.
      Gdybyś chciała dokładnie pójść naszą trasą to możesz stąd ściągnąć ślad GPX/KML
      https://www.traseo.pl/trasa/kreta-wawoz-aradena
      W kontekście Samarii, Aradena jest nieco mniej spektakularna, ale chyba przyjemniejsza z powodu ładniejszego wybrzeża i braku tłumu turystów. My minęliśmy zaledwie kilka osób. Spacer jest bardzo przyjemny, mam nadzieję, że Ci się spodoba.
      Pozdrawiamy serdecznie i życzymy udanego pobytu na Krecie

      • Witam,
        Serdecznie dziękuję za odpowiedź i podpowiedzi. Wiele to dla mnie znaczy, bo z orientacją jestem na bakier 😉
        Niestety link do śledzenia waszej trasy, u mnie nie działa. Po kliknięciu, wyświetla się napis: „nie mam takiej trasy”. Myślę, że jakoś sobie poradzę i tego będę się trzymać. Mam jeszcze pytanie z innej beczki, przeszliście może wąwóz Sakarina w pobliżu Ierapetry. Ierapetra, to moje docelowe miejsce. Wąwóz wydaje się być ciekawy, zwłaszcza, gdy jest pora deszczowa. Z tego co wyczytałam do wyboru są 3 trasy. Tym razem nie starczy mi czasu, bo Aradenę zamierzam przejść w sobotę, a od poniedziałku zaczynam wolontariat, ale następnym razem, planuję zacząć pobyt na Krecie właśnie od Sakariny.
        Gorąco pozdrawiam i życzę kolejnych ciekawych wojaży.
        Pozdrawiam,
        S.

        • Cześć
          Trasa na mapce na początku strony zawiera teraz więcej punktów pośrednich niż pierwotnie, link też zaktualizowałem.
          https://www.traseo.pl/trasa/kreta-wawoz-aradena
          Mam nadzieję, że odświeżenie strony Ctrl+F5 pozwoli zobaczyć nową zawartość map.
          Wąwozu Sakarina niestety nie mieliśmy okazji przejść, więc w tym temacie nic nie podpowiem. Życzę udanego wyjazdu.
          Piotr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website