W niedzielę chcemy kontynuować poznawanie pięknych zakątków Jury Krakowsko-Częstochowskiej za przewodnik biorąc mapę ze strony opencaching.pl. Budząc się wcześniej niż Mikołaj zdążyłem zaplanować szlak ruin…

Najpierw odwiedzamy ruiny XIV-wiecznego zamku Bąkowiec w Morsku. Zamek jest malowniczo położony na białych, wapiennych skałach. Nie można wejść do środka, więc robimy spacer dookoła. Wspomagając się GPSem i sugestiami ze strony odnajdujemy sprytnie schowany kesz. Następnie korzystamy z obecności w pobliskich skałach ubezpieczonych dróg wspinaczkowych. Mikołaj wchodzi na Skałę przy Zamku drogą „Boczkiem, boczkiem” po czym ćwiczy zjazdy i wiązanie węzłów. Odpowiednie topo można znaleźć tutaj.

Ponieważ czas nieustępliwie płynie a Mikołaj nalega na dalsze poszukiwania “skarbów”, ruszamy w drogę powrotną do domu, z zamiarem odwiedzenia jeszcze kilku skrytek w okolicach miejscowości Żarki. Do przeszukania mamy: kościół, ruiny zamku, bunkier i jaskinię.

Nie udało nam się znaleźć “skarbu” w ruinach Kościoła Świętego Stanisława. Same ruiny odnaleźliśmy, miejsce można określić jako malownicze, więc dobre i to. Przy okazji wypatrzyliśmy wiele ładnych amonitów w kamieniach budujących kościół i studnię.

Następnie staramy się znaleźć ruiny fortyfikacji z czasów drugiej wojny światowej. To wybudowane przez Niemców w 1944 r. schrony na wzgórzu Parchowatka. Auto nasze nie ma napędu 4×4, mamy więc nieplanowany spacer na ładne wzgórze. Bunkier Regelbau 668 udaje się namierzyć, kesz, nie bez problemów, również.

Bunkier Jura

Niedaleko znajduje się nasz kolejny cel – ulokowane na skałach ruiny średniowiecznego zamku Ostrężnik. Z całej budowli pozostały tylko resztki murów porośnięte lasem. Łatwo właściwie przejść obok i nawet się nie domyślić, że stała tu warownia. Gdzieś miedzy kamieniami miał być ukryty kesz, jednak nie udało nam się go znaleźć.

Żeby smak porażki nie zepsuł nam humoru czym prędzej zaczęliśmy poszukiwania kolejnego skarbu – tym razem ulokowanego w jaskiniach, pod fundamentami zamku. Jaskinia Ostrężnik ma budowę poziomą i długość 98 metrów, w sześciu miejscach łączy się z powierzchnią. Najefektowniejsze jest zachodnie wejście do jaskini tworzące charakterystyczny, wysoki portal. Korytarze są niskie, ale nie tak wąskie jak w Jaskini Berkowej. My przeszliśmy trzy niezależne trasy, jedną z braku czasu ominęliśmy. Obszerniejszy opis można znaleźć tutaj

Nasze przejście wyglądało tak:

Podczas eksploracji odnaleźliśmy kolejny “skarb”, więc zadowoleni ruszamy w dalszą drogę.

Robi się coraz później i właściwie powinienem nawigować bezpośrednio do domu, ale czy można pojechać na Jurę Krakowsko-Częstochowską i nie zobaczyć… pustyni? Wprawdzie bardziej znana jest Pustynia Błędowska ale my zbaczamy na Pustynię Siedlecką – pozostałość piaszczystego dna morskiego z okresu górnej jury o powierzchni 25 hektarów. Do lat 60-tych funkcjonowała tu piaskownia, później większą część pustyni zalesiono. Obecnie mamy ogromną piaskownicę dla turystów i teren zabawy dla wielbicieli quadów.

Tak kończymy tegoroczne spotkania z Jurą Krakowsko-Częstochowską. Ostatniego dnia zamiast powszechnie dostępnych przewodników, do planowania trasy wykorzystaliśmy sugestie uczestników gry terenowej geocaching. Zamieszczone w internecie informacje o skrytkach kierują w ciekawe, choć często kompletnie niepopularne miejsca. Uważam, że warto jest czasem zejść z tych najbardziej znanych szlaków i poszukać mniej oczywistych atrakcji. Z drugiej strony zabawa w poszukiwanie skarbów idealnie motywuje dzieci do wysiłku i minimalizuje ryzyko, że rodzice usłyszą od swych pociech: „nudzę się”. Jeśli ktoś jeszcze tej gry nie próbował to szczerze zachęcam, skrytki są niemal wszędzie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website