Po zdobyciu Finsteraarhornu – najwyższego szczytu Alp Berneńskich pozostaje nam zaplanować bezpieczny powrót do domu. Mimo, że w pobliżu są jeszcze czterotysięczniki będące w zasięgu naszych możliwości, to jednak obowiązki zawodowe zmuszają nas do odwrotu. Pójdziemy trasą przez cztery lodowce: Fieschergletscher, Galmigletscher, Studergletscher i Oberaargletscher.

Powrót przez cztery lodowce

Wymarsz w drogę powrotną zaczynamy od pamiątkowego zdjęcia. Potem zejście skalną drogą ubezpieczoną łańcuchami i wchodzimy na lodowiec Fieschergletscher. Po nim idziemy w miarę szybko, do czasu gdy szczeliny robią się zbyt gęste. Musimy lawirować między nimi, a przy okazji zachwycamy się ich groźnym urokiem. Łukasz, najbardziej z nas doświadczony, niespodziewanie zapadł się po pas w wąskiej lodowej szczelinie. Bliski kontakt z lodem kończy się drobnym krwawieniem.

Myśląc o powrocie do schroniska Oberaarjochhütte nawet nie bierzemy pod uwagę wspinania się pod przełęcz Gemschlicke. Jesteśmy przekonani, że bezpieczniej będzie obejść Finsteraarrothorn dookoła, idąc cały czas po lodowcu. Mijamy kolejne, coraz głębsze szczeliny, aż dochodzimy do moreny środkowej utworzonej wskutek połączenia się dwóch lodowców. Po krótkiej wspinaczce pokonujemy kamienne rumowisko i skręcamy w lewo, na lodowiec Galmigletscher.

Zaczynamy znowu mozolną wspinaczkę w górę. Od przełęczy Oberaarjoch dzieli nas około 550 metrów wysokości. Na szczęście pogoda jest piękna, a szczeliny na lodowcu Galmigletscher wyglądają wyjątkowo spektakularnie. Jakby spływał w dół las seraków. Tutaj pokonujemy najgłębszą szczelinę spośród wszystkich mijanych podczas tej wyprawy. Gdy idę po jej krawędzi czuję, jak serce mocniej bije .

Ostatni raz fotografuję zostawiany z tyłu lodowiec Fieschergletscher. Idąc dalej ku przełęczy Oberaarjoch mamy piękne widoki zarówno na zdobyty wczoraj Finsteraarhorn jak i odległe Matterhorn (4478 m n.p.m.) i Weisshorn (4505 m n.p.m.).

Pokonując lodowiec Studergletscher zataczamy pętlę i wracamy do schroniska Oberaarjochhütte, z którego wyszliśmy przed trzema dniami. Odpoczywamy tam krótko, chcemy szybko przejść całą długość lodowca Oberaargletscher i dojść do zalewu. Ponownie ten fragment dłuży nam się niemiłosiernie. W sumie w ciągu dnia przechodzimy dystans dwudziestu kilku kilometrów.

Gdy idziemy wzdłuż zalewu Oberaarsee zapada noc.  Kolejna bezchmurna.

Następnego ranka budzimy się w miejscu, z którego zaczęliśmy wędrówkę. Tydzień temu przełęcz Grimselpass pokryta była śniegiem i ginęła we mgle. Jakże inaczej Totesee wygląda teraz – w pełnym słońcu, bez śniegu i mgły…

Tak kończymy naszą tygodniową wyprawę na Finsteraarhorn. Alpy Berneńskie dały nam mnóstwo emocji.  Mieliśmy awaryjny nocleg na lodowcu, wichurę pod samym szczytem zmuszającą do wycofania się, ale też kilka dni cudnej pogody i wykorzystaną szansę na zdobycie kolejnego czterotysięcznika. Trochę doświadczenia tu zebraliśmy. Bardzo dziękuję moim kolegom za wzajemną asekurację, za długie rozmowy o Alpach i za udostępnione zdjęcia.

Zachęcam do wybrania się w Alpy Berneńskie – widoki są wspaniałe, a dotrzeć wysoko na lodowiec może każdy. Kto lubi wędrówki po wysokich górach może tu dotrzeć naszą trasą z Grimselpass albo wybrać krótszą drogę z miejscowości Fiesch wzdłuż całego lodowca Fieschaargletscher. Kto nie lubi tyle chodzić może skorzystać z kolei Jungfraubahn i wygodnie dojechać niemal na przełęcz Jungfraujoch. Niezapomniane wrażenia gwarantowane.


Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website