Uwielbiamy austriackie Alpy. Nie tylko za piękne widoki i liczne trasy wysokogórskie. Również za to, że w każdych okolicznościach potrafią zaoferować atrakcyjne formy spędzania czasu. Również wtedy, gdy szczyty gór spowite są gęstą mgłą i widoczność ograniczona jest do zera. Kiedy takie warunki zapanowały w dolinie Zillertal nie mieliśmy dylematu dokąd pojechać. W Mayrhofen znajduje się pionowa skała, na której poprowadzono cztery ferraty, park linowy i liczne ubezpieczone drogi wspinaczkowe. Dzieci lubią się wspinać, więc bez zbędnego namysłu kierujemy się na via ferraty w Mayrhofen.

Wspinaczka w Mayrhofen

W Mayrhofen zatrzymujemy się na jedynym dostępnym parkingu w pobliżu skały z ferratami. Koszt parkingu to 3 euro za dzień. To jedyna opłata jaką musimy ponieść. Korzystanie z parku linowego i  dróg wspinaczkowych jest bezpłatne. Dla tych, którzy nie mają własnego zestawu do asekuracji (uprząż, lonża, kask i rękawice) istnieje możliwość wypożyczenia sprzętu w budynku przy początku trasy.

Podczas poprzednich wyjazdów do Austrii i Niemiec Milenka wielokrotnie obserwowała jak Mikołaj radzi sobie na ferratach. Bardzo chciała iść w jego ślady. Dziś po raz pierwszy pozwolimy jej na sprawdzenie swych umiejętności na „żelaznej drodze”.

W Mayrhofen do wyboru jest pięć tras o zróżnicowanym poziomie trudności: od A/B do C/D+. Katalog tras wspinaczkowych w Zillertal można pobrać TUTAJ.

Kindergerechter Klettersteig

Na początek wybieramy trasę Kindergerechter Klettersteig, która stanowi połączenie tradycyjnej via ferraty z parkiem linowym. Mamy do pokonania strome skalne ściany, w których zamontowano sztuczne ułatwienia, takie jak metalowe klamry i wiszące drabinki. 

Pionowe skalne odcinki są rozdzielone atrakcjami znanymi z typowych parków linowych. Czekają na nas wiszące mosty, tyrolki, trawersy na linach i inne przeszkody. Trudność tej trasy to A/B, a więc droga jest łatwa, jednak dodatkowym utrudnieniem dla Milenki jest konieczność posługiwania się nieproporcjonalnie dużymi wobec jej malutkich dłoni karabinkami.

Nasza sześciolatka jest bardzo dzielna, wspina się i pokonuje przeszkody odważniej niż się tego spodziewaliśmy. Nawet balansowanie na linie wysoko nad ziemią jej nie przeraża.

Warto dodać, że na tej trasie spotkaliśmy dziecko młodsze od Milenki i panią w zaawansowanej ciąży. Kindergerechter Klettersteig jest po prostu ferratą odpowiednią dla początkujących, idealną na pierwszy kontakt dziecka z tą formą wspinaczki. Do tego urozmaicenie trasy licznymi dodatkowymi przeszkodami nie pozwala się nikomu nudzić. Bardzo polecamy Kindergerechter Klettersteig wszystkim aktywnym dzieciakom.

Klettersteig Pfeilspitzwand

Po łatwej ferracie przychodzi czas na nieco trudniejszą. Razem z Mikołajem wybieram się na Klettersteig Pfeilspitzwand, drogę wycenianą na B/C+. Tutaj już więcej jest miejsc zmuszających do wysiłku. Zdarzają się przewieszki, przy których przepinanie lonży jest dość niewygodne. Mikołaj ciągle dopytuje się, gdzie są te najtrudniejsze miejsca (D-) i naprawdę mocno przeżywa przejście tej ferraty. W połowie drogi korzysta z okazji by powiadomić mamę, gdzie doszliśmy i donośnie wali w dzwon zawieszony przy naszej trasie.

W ścianie spędzamy ponad dwie godziny, czyli szliśmy wolniej niż sugerują informacje z tablicy na dole. O ferracie Klettersteig Pfeilspitzwand możemy powiedzieć, że jest przyjemna, momentami wymaga wysiłku i chyba nie proponowałbym jej osobom zupełnie początkującym. Natomiast warto wspomnieć, że idąc tą drogą mamy za plecami piękny widok na idealnie płaską i zieloną dolinę Zillertal.

Schematyczny plan obu ferrat zamieszczam poniżej:

Zanim zrobi się późno chcemy jeszcze powspinać się z liną na kilku czwórkowych drogach wspinaczkowych. Podchodzimy ścieżką prowadzącą do ferraty Huterlaner i docieramy do Klettergarten Himmelsleiter. Mikołaj chce poprowadzić tutaj drogę i samodzielnie założyć stanowisko. Po chwili Milenka idzie w jego ślady i z moją minimalną pomocą przechodzi całą trasę.

W tej ścianie dzieci pokonują jeszcze dwie kolejne drogi. Kiedy kończą ostatnią zaczyna zapadać zmierzch. Ponieważ prognoza pogody na kolejny dzień także nie jest zbyt optymistyczna ponownie planujemy dzień wspinaczkowy. Wybierzemy się do Gerlos na Klettersteig Riederklamm.

 


Podobne wpisy:

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website