Szósty już dzień jesteśmy na Gran Canarii. Za cel kolejnej wędrówki obieramy Barranco Hondo i usytuowany ponad nim łuk skalny Arco Coronadero. Wybieram ten wąwóz, bo to dość krótka wycieczka, powinna nam zająć nie więcej niż pięć godzin, a jej finalna atrakcja – most skalny pozytywnie wyróżnia ten szlak na tle innych. Przed wieczorem planujemy odwiedzić jeszcze dwie plaże: popularną – Amadores oraz mało znaną – Tiritana.

Barranco Hondo

Parking na początku szlaku znajduje się bezpośrednio przy autostradzie GC-1, pomiędzy zjazdami El Doctoral i Bahia Feliz. Zostawiamy auto przed bramą kamieniołomu. 

Przy parkingu stoi wielka tablica zakazująca wstępu osobom nieupoważnionym. Nie zrażeni tym, idziemy lewą stroną szosy mijając liczne hałdy kruszywa. 

Z łoskotem przejeżdżają obok wielkie ciężarówki zostawiając za sobą chmury pyłu. Ten drobny pył jest unoszony przez wiatr i pokrywą całą okolicę nadając jej jednostajny, szary kolor. Po kilkuset metrach nasz szlak nareszcie skręca w lewo. Idziemy wygodną, szeroką drogą. Po oddaleniu się od kamieniołomu nareszcie widzimy okolicę w naturalnych, żywych kolorach. Barwy okolicy to brąz i ochra ścian wąwozu oraz różne odcienie zieleni roślin porastających jego dno. Ściany wąwozu stopniowo wznoszą się w górę. Kręty szlak z każdym zakrętem odsłania coraz wyższe skały. 

Tunel

Droga powoli wznosi się do góry, dla dzieci nie jest to żaden wysiłek. Dochodzimy do miejsca w którym mogę zrobić dzieciom niespodziankę. Proszę, by sprawdzili, dokąd prowadzi wycementowany kanał, który akurat mijamy. Po chwili zaaferowane dzieci wołają: „Tata, tunel! Czy możemy wejść do środka?” Wyciągamy więc latarki i idziemy w nieznane. Mikołaj dzielnie prowadzi, za nim idzie Milena, ja mam najtrudniej, bo miejscami muszę się schylać.

Dzieci są zachwycone, dla nich przejście pod całą górą to spora atrakcja. Po około 100 metrach przechodzimy do sąsiedniego wąwozu. Rozglądamy się i szybko zawracamy. Magda została przed tunelem i pewnie zaczyna się martwić. Żeby nie tracić przyjemności stromej wspinaczki po skałach musimy wrócić do Barranco Hondo. Jak na wąwóz przystało, jego ściany stają się coraz bliższe, ścieżka coraz bardziej wąska, kręta i stroma. Robi się naprawdę ładnie, krajobraz przypomina wyglądem wąwozy Teneryfy.

Arco Coronadero

Rozglądam się i wypatruję, w którym miejscu wznosi się Arco Coronadero, ale z dołu wąwozu jest kompletnie nierozpoznawalny. Żeby do niego dojść, musimy opuścić dno wąwozu i pójść w lewo jedną z kilku ścieżek oznaczonych kamiennymi kopczykami. Robimy to z pewnym żalem, bo ostatni fragment Barranco Hondo wygląda bardzo atrakcyjnie. Po krótkim odpoczynku zaczynamy wspinaczkę. Droga nie jest łatwa. Na początku idziemy śliską od sypkiego piasku ścieżką lawirując między kolczastymi zaroślami. Wyżej nie ma już roślin, za to skały są strome i wymagają skupienia przy wchodzeniu. Mikołaj ze wspinaczką radzi sobie sam,  Milenkę podciągam za rękę i wkrótce docieramy na górę. O dziwo, stąd również nie widać wyczekiwanego łuku skalnego. Krajobraz jest tu zupełnie inny niż w wąwozie. Teren jest łagodnie pagórkowaty, pozbawiony zieleni.  Dzieciaki zdobywają odznakę „sokole oko” i wyszukując kamienne kopczyki odnajdują drogę do łuku.

Arco Coronadero to właściwe dwa łuki, większy i mniejszy. Są dość solidne, można na nie wejść. Dzieci jednak nie dostały na to pozwolenia. Sam wchodzę na łuki. 

Dwa łuki skalne

Zaczyna się robić wietrznie, więc decydujemy się schodzić. Ostatni raz zaglądam w głąb wąwozu, żałuję, że nie szliśmy nim do końca i kieruję się łagodnym stokiem w dół.

Dzieciaki domagają się ponownego przejścia przez tunel. Spełniamy ich życzenie i kierujemy się do wąwozu Majadilla. Po krótkim i stromym zejściu wchodzimy w głąb tunelu. Po dotarciu do Barranco Hondo wracamy tą samą drogą, co przyszliśmy.

Krótki film z tego spaceru:

Szlak podobał się wszystkim, uważamy, że jest godny polecenia. Jest niezbyt długi, raczej łatwy i pozbawiony tłumu turystów. Arco Coronadero jest ładną nagrodą za wspięcie się po ścianie wąwozu. Jedynym minusem jest nieprzyjemny początkowy odcinek trasy obok kamieniołomu. 

Dzieci zgodnie mówią, że już czas na plażę. Następnym celem będzie więc plaża  Amadores.


Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website