Zeszliśmy z gór do Los Silos z uczuciem niedosytu. Mieliśmy jeszcze trochę czasu do zmroku więc postanowiliśmy jechać do Los Gigantes na plażę i przyjrzeć się z bliska klifom, na które patrzyliśmy poprzedniego dnia z Punta de Teno. W linii prostej mamy do Los Gigantes kilkanaście kilometrów. Przez górskie serpentyny jechaliśmy niemal godzinę.

Los Gigantes to nadmorskie miasteczko, którego nazwa wzięła się od ogromnych klifów, określanych tutaj jako klify olbrzymów – Acantilados de los Gigantes. Wysokość pionowych skał ponad poziomem oceanu to ponad 500 m, nic dziwnego, że oferuje się tu turystom możliwość popłynięcia łodzią w celu obejrzenia tego cudu z bliska. Najpierw patrzyliśmy jak słońce oświetla klify z punktu widokowego El Mirador Archipenque, później zeszliśmy do przystani i na plażę. Pod stopami mieliśmy błyszczący, czarny piasek. Podziwialiśmy strome ściany skalne w ostatnich promieniach słońca i czekaliśmy aż zapadnie zmrok.

Z plaży zeszliśmy w zupełnej ciemności. Turystów już prawie nie było. Stoiska z chińszczyzna były już poskładane. W restauracjach raczej pusto. Decydujemy się by kolejnego dnia pójść szlakiem na Guergues

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website