Po wycieczce wąwozami Natero i Masca chcemy obejrzeć zachód słońca na Punta de Teno. Kierujemy się górskimi serpentynami w kierunku Buenavista del Norte. Droga jest wąska, tylko w niektórych miejscach specjalnie poszerzona dla umożliwienia wyminięcia aut jadących z naprzeciwka. Mijanie się z autobusami przysparza dodatkowych emocji. Uznając przewagę większego, kilka razy cofałem auto aby kierowca autobusu mógł przejechać zakręt. Widoki z szosy są wspaniałe. Jednym z bardziej zaskakujących miejsc jest Montana del Palmar. Ten wielobarwny wulkaniczny stożek pozbawiony jest kilku wycinków, dzięki czemu widać jego kolorowe wnętrze. To pozostałość po kamieniołomach eksploatowanych w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych poprzedniego wieku.

Za miejscowością Buenavista del Norte zaczyna się kiepskiej jakości droga prowadząca tuż pod stromym klifem. Wjazd tam odbywa się na własne ryzyko, podczas silnego deszczu i wiatru lepiej tego nie robić. Po wielu zakrętach i kilku tunelach dojeżdżamy do Punta de Teno, to najdalej na zachód wysunięty fragment Teneryfy z charakterystyczną, biało-czerwoną latarnią morską.Na parkingu stoi kilkanaście aut, jednak zupełnie nie ma wrażenia turystycznego tłoku.

Widać stąd sąsiednią wyspę – Gomerę oraz imponujące ściany klifów Los Gigantes. Wybieramy się na spacer w ich kierunku. Idziemy po wulkanicznych skałach o strukturze pumeksu i barwach od pomarańczowej przez brunatną do czarnej. Bujnie rosną tutaj sukulenty, głównie opuncja oraz wilczomlecz kanaryjski. Podziwiamy jak wraz z obniżaniem się słońca na horyzoncie klify nabierają czerwonej barwy. Trochę szkoda, że La Gomera zasłania ten spektakl zabierając nam ostatnie promienie słońca.

W zupełnej ciemności wracamy drogą pod klifami i szukamy miejsca na kemping. Następnego dnia planujemy wyruszyć w góry z Los Silos


Podobne wpisy:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website