Trzeciego dnia pobytu na Teneryfie wybieramy się na trekking grzbietem Guergues. Wyruszamy, podobnie jak pierwszego dnia, z wioski Casas de Araza.

Początkowo szlak prowadzi północną częścią grani. Ścieżka jest wyraźna, spaceruje się bez trudności. Często idziemy przy krawędzi urwiska i mamy doskonały widok na wieś i wąwóz Masca. Zmierzamy ku najwyższemu wzniesieniu na trasie – około 950 m n.p.m. Podziwiamy głęboki wąwóz od północy i szerokie, zielone „łąki” utworzone na łagodnym południowym zboczu przez kanaryjski endemit – Spartocytisus supranubius.

Schodząc niżej mijamy zrujnowane kamienne budynki. W ich sąsiedztwie można by zrobić idealne pole namiotowe na jedną noc. Zbliżamy się do miejsca, gdzie powoli opadające południowe zbocze zamienia się w pionowe urwisko. Z jego krawędzi widać kręte Barranco Seco dochodzące do kamienistej plaży. Z Playa de Barranco Seco można udać się wzdłuż Barranco Mancha de los Diaz i dalej przez tunele do Los Gigantes lub Tamaimo. Taki trekking odbyłem w 2015 roku. Wtedy przekonałem się, jak wygodne jest wędrowanie tunelami wydrążonymi w górach Teno.

Na Finca de Guergues posilamy się i obserwujemy ostre skały sąsiedniej grani opadające stromo ku wodzie i tworzące klify Los Gigantes. Na oceanie wyraźnie widać odległą o około trzydzieści kilometrów La Gomerę. Za naszymi plecami odsłonił się wulkan Teide.

Wędrując do krawędzi klifu co chwilę płoszę tutejsze króliki. Szybko uciekają z ukrycia spod zielonych krzewów. Właściwie częściej je słyszę niż widzę. Przypominam sobie, że króliki to jeden z regionalnych rarytasów. Dość długo już schodzimy w dół i coraz bardziej obawiamy się mozolnego wspinania się w tym upale z powrotem. To jedna ze specyficznych cech chodzenia po górach Teno: pierwsza połowa trasy prowadzi raczej w dół, za to wracając wędrować trzeba pod górę.  Podejmujemy decyzję, że powrót nastąpi nieco inną trasą niż przyszliśmy. Pójdziemy bardziej na północ, aż do krawędzi wąwozu Masca. Schodzimy ze szlaku i znowu musimy przedzierać się między krzewami, skałami i kaktusami. Na szczęście jest dużo łatwiej niż podczas wycieczki z Los Silos. Słońce cały czas praży niemiłosiernie, nie ma odrobiny cienia, żeby się przed nim schować. Dość już zmęczeni dochodzimy do krawędzi urwiska i stajemy przed pionową ścianą po drugiej stronie wąwozu. Gdzieś głęboko pod nami jest tunel, którym pierwszego dnia przeszliśmy od Barranco Seco do Barranco de Masca.

Przejście szlaku na Guergues zajęło nam cały dzień. Kiedy dochodzimy do końca trasy słońce jest już nisko nad Gomerą i na pomarańczowo oświetla ścianę skalną ponad zygzakami szosy. Wracamy autem na nocleg. Z ostatniego zakrętu po tej stronie grani podziwiamy spektakularny zachód słońca ponad morzem chmur.

Tymczasowo żegnamy się z widokami skał nad oceanem. Na kolejne dwa dni planujemy bliżej poznać okolice wulkanu Teide.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website