Pragnienie, by zobaczyć Himalaje towarzyszyło mi od dawna. Ciekawią mnie wszelkie pasma górskie, po każdych chciałbym wędrować, ale Himalaje to zupełnie inna historia. Jako ośmiolatek słuchałem o tym, jak Jerzy Kukuczka zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Zapamiętałem podziw nad wyczynami Wandy Rutkiewicz, czy zachwyty nad polskimi zimowymi wejściami na ośmiotysięczniki i nazwanie naszych himalaistów Lodowymi Wojownikami. W tamtych czasach Himalaje były dla mnie tak odległe, że niemal mityczne. Pomysł, by zaplanować samotny trekking w Himalajach nawet nie przemknął mi przez głowę.

Nepal nie taki odległy

Po latach chodzenia po różnych górach moja śmiałość na tyle wzrosła, że wysokość 5000 m n.p.m. zacząłem traktować jako realną dla dłuższego trekkingu. Spotkania z Magdą Jończyk dały mi przekonanie, że w Himalajach Wysokich mogę liczyć na regularny dostęp do miejsc noclegowych i jedzenia. Magda opowiadała też, że Nepalczycy w każdej sytuacji są chętni do pomocy turystom. Bartosz Malinowski też udzielił kilku dobrych rad i dodał mi pewności siebie. Zaplanowałem więc termin lotu do Nepalu i trasę, która przybliży mnie do gór, o których czytałem w książkach. Chciałem podejść pod Mount Everest, zbliżyć się do Lhotse, stanąć przed Czo Oju, zobaczyć Makalu, obejść Ama Dablam, czy ujrzeć słynny Icefall lodowca Khumbu.

Co proponują agencje?

Na początku przeglądałem oferty polskich wyjazdów w Himalaje. Większość organizowanych wyjazdów za cel bierze Everest Base Camp i Kala Pattar. Czyli oferuje 10-dniowy trekking zwieńczony wejściem na wysokość około 5600 m n.p.m. Niektóre agencje proponują trasę do EBC przez Gokyo wraz z wejściem na Gokyo Ri. To już dobre dwa tygodnie trekkingu. Najrzadziej organizuje się trasę trudniejszą, gdzie pokonuje się tzw. trzy wysokie przełęcze: Renjo La, Cho La i Kongma La. Dla najbardziej zdeterminowanych jest opcja wydłużenia wycieczki do Everest Base Camp o zdobycie jakiegoś sześciotysięcznika, najczęściej proponuje się Island Peak. Ceny za trekking w Himalajach wahają się zależnie od agencji i długości wyprawy od 1500 do ponad 3000 dolarów.

Himalaje po mojemu

Wszystkie oferty przejrzałem… i wszystkie odrzuciłem. Bo chciałem więcej. Chciałem zdobyć więcej szczytów, obejrzeć Himalaje z większej liczby punktów widokowych i dłużej zachwycać się krajobrazem najwyższych gór świata. Tak doszedłem do stanowiska, że rezygnuję z zorganizowanej wycieczki na rzecz samodzielnej wyprawy. Świadomie używam słowa wycieczka – na trekkingu zorganizowanym turysta niesie lekki plecaczek z butelką wody, kurtką i kilkoma batonami, podczas gdy porterzy niosą resztę bagaży, zwykle po około 30 kg. Zdecydowałem się na samodzielną wyprawę, a więc cały swój sprzęt miałem zawsze na plecach. Mimo, że minimalizowałem ilość zabieranych rzeczy wyszło na to, że podczas trekkingu dźwigałem około 23 kg.

Trekking w Himalajach

Dzięki temu, że nie ograniczał mnie z góry narzucony plan trekkingu mogłem dowolnie wzbogacać swoją trasę o dodatkowe atrakcje. Postanowiłem przejść ze wschodu na zachód trasę trzech wysokich przełęczy zdobywając przy okazji kilka dodatkowych szczytów. Wchodziłem kolejno na: Chukung Ri 5550 m n.p.m., Island Peak 6189 m n.p.m., Kala Pattar 5648 m n.p.m., Pokalde 5806  m n.p.m., Gokyo Ri 5360 m n.p.m. oraz Sunder Peak 5300 m n.p.m. W rezultacie podczas 19-dniowego trekkingu przeszedłem ponad 200 km z całkowitą sumą podejść przekraczającą 14 km. Żadna agencja nie organizuje trekkingu z tak bogatym planem. Cieszę się, że udało mi się zrealizować wyjazd zgodnie z osobistymi preferencjami.

Gdyby postawić jednak pytanie, czy samodzielna wyprawa jest lepsza od wycieczki z agencją nie potrafiłbym udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Mogę za to wypunktować plusy i minusy obu rodzajów trekkingu.

Wycieczka z agencją:

Plusy:

+ niezbędne pozwolenia, bilety lotnicze i całą logistykę organizuje agencja

+ ciężki bagaż niesie porter, idziesz z kilkoma kilogramami na plecach

+ podczas trekkingu wędrujesz z polskim opiekunem, który powinien pomóc rozwiązać wszelkie problemy i być źródłem ciekawych opowieści o Himalajach, Nepalu czy Szerpach

+ grupie towarzyszy nepalski guide, dbający o tempo i kierunek marszu, wskaże też właściwą drogę podczas przekraczania lodowca

+ idziesz w większej grupie turystów, łatwo więc znaleźć bratnią duszę i trekking mija w serdecznej atmosferze

+ guide w lodgach pełni dodatkowo rolę kelnera, zbiera zamówienia na posiłki, przynosi z kuchni kolejne dania

+ idąc w grupie możesz liczyć, że Twoi towarzysze zauważą objawy ostrej choroby górskiej, które sam mógłbyś zignorować

+ w sytuacji gdy potrzebujesz pomocy lekarza, czy transportu helikopterem do szpitala, przedstawiciele agencji są właśnie od tego, by taką pomoc zorganizować

Minusy:

– modyfikowanie z góry założonej trasy jest możliwe tylko w niewielkim zakresie, zobaczysz tylko tyle ile zaplanuje agencja i pozwoli pogoda

– idziesz trasą popularną, pełną innych turystów, często wręcz męczącą przez ilość ludzi na niej

– czas wyprawy jest stosunkowo krótki, zobaczysz mniej ciekawych miejsc, zachwyconych Himalajami turystów agencje zachęcają do wykupienia kolejnego trekkingu

– koszty wyprawy są raczej wysokie

– za posiłki, prąd, prysznic, WiFi płacisz dodatkowo, jak każdy niezależny turysta

Samodzielna wyprawa:

Plusy:

+ czas wyjazdu wybierasz zupełnie dowolnie

+ plan trekkingu ułożysz zgodnie ze swoimi ambicjami i możliwościami

+ możesz zmienić plany zależnie od pogody lub własnego kaprysu

+ nie musisz dopasowywać swojego tempa marszu do innych osób

+ nie płacisz wysokiej ceny za zorganizowanie wycieczki

+ spotykasz ciągle nowe osoby, w lodgach zawsze jest z kim pogadać

Minusy:

– cały ciężki bagaż niesiesz stale na plecach, co na wysokościach powyżej 5000 m n.p.m. jest uciążliwe

– pokonywanie lodowców może być trudniejsze i bardziej czasochłonne, optymalna droga na nich nie jest wcale jednoznaczna

– w przypadku rozwoju ostrej choroby górskiej możesz nie potrafić poprawnie ocenić pojawiających się symptomów i adekwatnie zareagować

– w sytuacji awaryjnej, gdy potrzebujesz pomocy lekarza czy transportu helikopterem do szpitala, jesteś zdany na siebie, ewentualnie na pomoc przypadkowo spotkanych osób

 

Widać więc, że wyprawa z agencją jest krótsza, wygodniejsza, bardziej przewidywalna i kosztowniejsza. Organizując wyjazd samodzielnie minimalizujemy koszty, rezygnując z pewnego poczucia bezpieczeństwa i komfortu. Zyskujemy za to niezależność w wyborze celów trekkingu. Pewnie każdy sam wie, na czym bardziej mu zależy.

Ja zdecydowałem się na samodzielny trekking. Nie żałuję, uważam, że to był dobry wybór. Jak wyglądała moja wyprawa, opiszę w kolejnych wpisach.

Ten ostatni akapit dopisuję już do finalnej, jak sądziłem, wersji wpisu. Dotarła do mnie bolesna informacja o tragedii z 18 października. Z wyprawy nie wróci już Milena, znajoma z którą dzieliłem fascynację Himalajami i emocje z wspinaczki na Island Peak. Milena zaplanowała samotne pokonanie Wielkiego Szlaku Himalajskiego. W szóstym tygodniu trekkingu, dwa kilometry od Namche Bazaar zdarzył się tragiczny wypadek. Była na szlaku sama… To nie jest miejsce i czas na dłuższy opis tej historii, jednak te kilka zdań ku przestrodze zamieszczam.

 


Podobne wpisy:

 

2 thoughts on “Nepal: samotny trekking w Himalajach czy wycieczka z agencją?

  1. Super, super super, gratki , pojechałes z …Cena „….za trekking w Himalajach wahają się zależnie od agencji i długości wyprawy od 1500 do ponad 3000 dolarów.” Takich cen nie ma na ? upss SA …… jadac z polskim posredniczacym biurem , (ceny z listopada 2019)
    z tego co pamietam to najdrozszy 3P *Gokjo to 990$ za 17 dni, EBC – 680 za 12 dni , Manaslu 15 dni za 660 $ , (wiecej Himalayan Hero Adv.P. Lt.d w cenie trasport , przewodnik, pozwolenia (bez jedzenia) ale …….fajnie opisales swoje przejscie oraz super ujécia. Acha, gratki przede wszystkim za Sunder-a, bo b rzadko ktokolwiek na niego wchodzi (z Thame to 1500m podejscia) , a juz troche ludzików znam co dreptaja po rej Khumbu, to jestes …pierwsza osoba (poznana wirtualnie) , która napisaøa ze tam byla ? . Napisze tak , twoje kolejne nepalskie marzenia dokladnie pokrywaja sie z moimi 🙂 , chcialbym je zrealizowac w 2020r . Janusz

    ps, fakt, smierc Mileny to ….najdziwniejsza sprawa, bo …….tam gdzie zginela …….to diametralnie zmiana planu (bedac w Thame) jej dalszym kierunkiem na Himalajskim Szlaku byla przelecz Tashi Lapcha (5755 m.n.p.m.).

    • Witaj
      Dzięki za komentarz. Ceny podałem w oparciu o polskie oferty. Nikogo nie zachęcam do korzystania z tych najdroższych 🙂 Oczywistym jest, że na miejscu wszystko jest tańsze.
      Sunder Peak urzekł mnie swoją granią. Oferuje bardzo przyjemną i bezpieczną wspinaczkę. A i panorama z niego jest bardzo przyzwoita. Miejsce warte polecenia, mimo tego, że niezbyt popularne.
      Ciekawa jest zbieżność naszych dalszych planów. Choć dla mnie to taki naturalny wybór. Ma być nowa trasa, i ma być ładniej, wyżej oraz trudniej.
      Dzięki za miłe słowa. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website